Autor Wątek: Różne oblicza mojej samotności  (Przeczytany 945 razy)

miniu89

  • moje życie i pasja w świetle charakteropatii
  • Administrator
  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 54
    • Zobacz profil
Różne oblicza mojej samotności
« dnia: Grudzień 22, 2018, 19:51:39 »
Witajcie :)

Jak pisałem w poprzednim wątku, z samotnością można żyć. Nie każdy może mieć partnera do życia. Wiem coś o tym, bo nie mam dziewczyny i nigdy nie miałem. Jednak trzeba to wprost powiedzieć, że samotność ma różne oblicza. Kiedy jest się samemu ze sobą, żyjąc bez przerwy w domu, wśród rodziny przez wiele lat, nie mając możliwości żadnego rozwoju, ze względu na znaczące ograniczenie co do podejmowania własnych decyzji względem swojego życia i się żyje dniem, to jest to porażające i człowiek po pewnym czasie zaczyna destrukcyjnie myśleć uruchamiając sporo mechanizmów w tym zakresie. Co z tego że mam jakieś tam planowanie, że jestem odpowiedzialny, z poczuciem jakiegokolwiek obowiązku? Tak naprawdę to z takim osamotnieniem można i nie można  żyć. W tym pierwszym przypadku trzeba uruchomić pewien schemat myślenia, aby nie myśleć o swojej beznadziejności a z drugiej strony nie ma takiej opcji żeby nie dopadały myśli aby się wykończyć i...umrzeć. To jest inny temat zupełnie, który należy już do ambiwalencji uczuć względem siebie... Jednak ważne jest to, aby w tych lepszych chwilach móc żyć i  chociaż przez chwilę zapomnieć o tym co trapi :)

 

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum
rekogrupastettin weganizm funnybunny female-vs-male przygodywdziczy